Logo PCA badania

Jakoś(ć) to będzie. Po co badać?

Jakoś(ć) to będzie. Po co badać?

Na przestrzeni lat pracy w przemyśle natrafiłem na stwierdzenie „jakoś(ć) to będzie” rzucone w eter przez jednego z pracowników produkcyjnych, który pomimo wątpliwości dotyczących przeprowadzonego przez niego procesu przekazywał części dalej, bo czas goni, bo trzeba sprzedać produkt. I fakt, cały przemysł, bez względu na branżę, polega tylko i wyłącznie na wyprodukowaniu elementu i jego sprzedaży. Na tym firmy zarabiają, dzięki temu mogą się rozwijać, zatrudniać więcej pracowników, podejmować nowe projekty.

Coraz bardziej rozwinięte łańcuchy dostaw, np. w automotive, gdzie jeden samochód może być produkowany przez kilkaset mniejszych lub większych firm, które dostarczają materiały, komponenty lub całe podzespoły, często powodują napięcia wynikające z ograniczonych terminów, w których detal musi być gotowy. Sytuacja geopolityczna na świecie wpływa na jakość materiałów dostarczanych do produkcji, bo albo bierzesz materiał, albo znika on z rynku – nie ma czasu na weryfikację dostawców. A gdzie w tym wszystkim jakość? Nigdzie. Koszty jakości pojmowane są jako straty. I słusznie, bo w żaden sposób weryfikacja dostawców, ani koszty międzyoperacyjnych kontroli jakości nie wpływają bezpośrednio na wartość finalnego produktu. Ale czy na pewno?

Jako akredytowane laboratorium materiałowe mamy styczność z produktami z licznych gałęzi przemysłu i na wszystkich etapach życia produktu. Prowadzimy konsultacje z inżynierii materiałowej już na etapach projektowania, gdzie wspieramy naszych klientów w doborze materiałów. Na etapie produkcji wspieramy ich poprzez weryfikację zgodności dostarczonych materiałów i w rozwiązywaniu problemów produkcyjnych. Prowadzimy badania gotowych wyrobów, np. oceny stanu technicznego konstrukcji stalowych, ale i również ekspertyzy poawaryjne. Na każdym etapie badamy, oceniamy i odpowiadamy na pytania: co się stało? Dlaczego się tak stało? Co można zrobić inaczej?

Im bardziej zaawansowany etap, typ większa presja, większe koszty, większe straty. Zarówno finansowe, wynikające z ilości materiału, który „idzie na złom”, ale też czasowe – dziesiątki, setki godzin poświęcone na spotkania, calle, narady. I tutaj znajduje się sedno sprawy, po to właśnie jest jakość. By jak najszybciej ustalić źródło problemu, ograniczyć straty na jak najwcześniejszym etapie i finalnie – wyprodukować zgodny z wymaganiami produkt. Bo często zwykła analiza składu chemicznego, czy badanie wytrzymałościowe może potwierdzić czy materiał w ogóle nadaje się do produkcji, badanie odporności na korozję pozwala oszacować, np. czy cynkowane słupy wytrzymają lata, czy po zimie trzeba będzie je serwisować/wymieniać. Zwykły pomiar twardości lub badanie mikroskopowe może określić czy zastosowana obróbka cieplna/plastyczna została przeprowadzona poprawnie, dzięki czemu detal nie ulegnie pęknięciu zmęczeniowemu po krótkim czasie eksploatacji. Warto się zastanowić czy sprzedając teraz partię, za miesiąc nie będziemy ponosili strat.

A jeśli jest jakiś problem, zawsze chętnie pomożemy.