Co to jest stal? – badanie składu przenośnym XRF a metoda stacjonarna
Kończyłem uczelnię dość dawno, ale nie na tyle, aby nie pamiętać definicji stali. Ktoś by powiedział, że ponieważ całe życie pracuję w materiałoznawstwie (tak się po polsku nazywa inżynierię materiałową), to trudno, abym nie wiedział, co to jest stal.
No tak, ale inżynier materiałowy nie musi wiedzieć, co to jest stal, bo może być inżynierem od np. drewna, betonu, tworzyw sztucznych – to też są materiały… Bez żadnego przytyku. Taka jest prawda.
Nie ujmując nic terminowi „inżynierii materiałowej” – jest on tak ogólny, że zasadniczo nie wiadomo, czym się konkretnie zajmuje inżynier materiałowy.
Ale dobrze brzmi, tak z amerykańska… „materials engineering” – dobre hasło, sprzedaje się w grantach badawczych, jak nanotechnologia.
Kiedyś dla psa kupiłem nanobuty w sprayu… dosłownie, tak pisało na aerozolu – i miał on zapobiegać przywieraniu śniegu do łap psa. Oczywiście nie działało, ale się sprzedawało…
A więc – ja kończyłem materiałoznawstwo na wydziale mechanicznym. Mój niedaleki sąsiad kończył wydział elektryczny i też miał materiałoznawstwo. I też – po 30 latach – zna definicję stali, a nawet – jak mówi – potrafi go z za grobu obudzić Docent, który go uczył, i straszy go układem żelazo–cementyt!
Takie ot były czasy – elektryków z materiałoznawstwa uczyli mechanicy–metaloznawcy, a mechaników z elektrotechniki – elektrycy. Matematyki za to uczyli wszystkich matematycy, fizyki – fizycy, a WF – wuefiści po AWF-ie.
Teraz już tak nie jest – każdy może uczyć i robić, co chce… Mamy wolny rynek… Dlatego trener personalny nie musi znać fizjologii, a inżynier materiałowy – definicji stali…
Wracając więc do tej stali…
Z definicji jest to stop żelaza z węglem o zawartości węgla do 2,11%. Niektórzy dodają: „przerobiony plastycznie” – co jest, wg mnie, zbędne, bo stal z definicji już jest materiałem po przeróbce plastycznej, w odróżnieniu od staliwa.
Ale nie czepiajmy się szczegółów – nie o tym jest ten post…
Docent, z którego „stajni” wyszedłem – i który tak skutecznie straszy mojego sąsiada – egzaminując kiedyś studenta, zadał pytanie z tytułu postu, a więc: „Co to jest stal?”
Student – czy to z nerwów, bo Docent budził postrach, czy to z niewiedzy – odpowiedział: „Stal to stop żelaza z węglem o zawartości żelaza do 2,11%”.
Na co Docent: „Oooo… to stalą można palić w piecu, jak ma tyle węgla?”
Student: „No… tak…”
No właśnie…
Można czy nie można?
A można przenośnym, ręcznym XRF zbadać stop żelaza z węglem?
Wielu nie tylko uważa, że można, ale nawet, że na tej podstawie można określić gatunek stali…
Metoda szybka, na miejscu, nie trzeba wycinać próbek – można pojechać np. do kopalni i pod ziemią zakwestionować np. rury, że nie zostały zrobione ze stali gatunku P265GH. I już coś się dzieje…
Czy przypadkiem skład chemiczny stali P265 nie pasuje do kilkudziesięciu innych gatunków stali?
Urządzenie o tym wie…? A badacz…?
A czy wie, że te stale są klasyfikowane nie po składzie chemicznym, a – w pierwszej kolejności – po właściwościach mechanicznych?
Nikt nie pytał…
A czy XRF oznacza węgiel?
Na monitorze się wyświetla? Wyświetla się gatunek stali? A węgiel się wyświetla?
Ale jak… przecież XRF nie określa węgla!
Jak opisuję działanie algorytmu w tym urządzeniu – konsternacja…
Potem słyszę, że komplikuję, a potem: „Przyjedź Pan i sprawdź, bo potrzebujemy papier…”
Nie przyjedziemy. To nie wieczór kabaretowy w TV.
Czy więc stal to stal?
A może diament lub koks – jak z definicji studenta?
Diament też może zawierać żelazo – zmienia wtedy odcień – więc czemu nie?
Jeśli nie chcesz stracić kilku milionów i post factum w sądzie dowiedzieć się, że mogłeś rury zostawić i spać spokojnie… bo analizę od ręki podważymy – to skontaktuj się z nami.
A jak jest Ci wszystko jedno – to może przekona Cię kolejny post pt.:
„Cud na morzu” – będzie o tym, jak morze zmienia nie tylko ludzi (wspomnijmy E. Hemingway’a),
lecz również materiały.
Oj, tak…
„Smutno mi, Boże!” (J. Słowacki)